Zależy jak definiujesz "padake" ??? Bywałem w Lemo za czasów "kadencji" Rafała i naprawde szło się nieźle pobawić. Najbardziej zaskakiwało, że nawet muze której nie lubię potrafił tak "ubrać" że ją zjadałem i dobrze trawiłem. Ale Rafał to ktoś inny niż tylko DJ. Bycie rezydentem polega również na prezencji. Rafał był twarzą Lemo i ludzie zawsze wiedzieli co będzie, że będzie fajnie. Potrafił przyciągnąć ludzi swoją charyzmą. A byłem ostatnio w Lemo i grali nowi Dj'e Obiektywnie stwierdzam, że muza grana przez nich była naprawdę dobrej jakości i nie ma się do czego przyczepić... jednakże odnosiłem, za każdym razem gdy tylko na nich spojrzałem, wrażenie, że w ogóle nie pasują do Lemo. Dj to nie tylko ręce i głowa, gdzie głowa podejmuje decyzje o kolejnym kawałku, a ręce odpowiednio ją mixują. Trzeba też być komunikatywnym. publika musi mu zaufać, żeby się dobrze bawić. Niestety CI goście zupełnie tam nie pasują w sensie wizualnym. Wyglądali na "puszczaczy Hitów" w jakimś wiejskim klubie... okropnie zdziwiony byłem jak usłyszałem, że bardzo dobrze radzą sobie z klubową muzą

Morał tej bajki jest krótki i niektórym znany : wtedy dobrze się bawisz, kiedy jesteś pijany

Wtedy cały obiektywizm znika i przestajesz zwracać uwagę na DJ'a i muzyka płynniej wchodzi w ucho